Każde kolejne wydarzenie i każda impreza w ramach programu Polskiej Stolicy Kultury zachwycają i pokazują, że nie ma rzeczy niemożliwych. Tak właśnie było w ostatni weekend. Wędrujący Festiwal – udowodnił, że w myśleniu o sztuce nie warto zamykać się w sztywnych opisach, dbać o konwenanse, oczekiwać „oczekiwanego”. To był kolejny genialny weekend i spotkanie ze sztuką na najwyższym poziomie w Bielsku-Białej.
90 artystów z Polski, Norwegii, Islandii, Niemiec - wystąpiło w Bielsku-Białej podczas Wędrującego Festiwalu – jednej z imprez tworzących program Polskiej Stolicy Kultury. Trzydniowy festiwal miał charakter interdyscyplinarny - łączył muzykę, teatr, taniec, performans, sztuki wizualne i architekturę, stwarzając pole dla nowych projektów.
W trzy strony świata
Wędrujący Festiwal zainaugurował 2 października na Placu Bolesława Chrobrego dźwięk trombity; wcześniej w NovejPatrii odbyła się konferencja prasowa dla dziennikarzy z całej Polski.
- Ten festiwal bierze ideę wędrowania nie jako metaforę, nie jako zgrabny cytat, ale jako podstawową zasadę budującą program artystyczny. Wędrujemy pomiędzy kolejnymi Polskimi Stolicami Kultury. Zaczynamy w Bielsku-Białej , w przyszłym roku powędrujemy do Katowic, potem do Kołobrzegu i mam nadzieję, że jeszcze dalej i dalej. Wędrujemy również pomiędzy różnymi dziedzinami sztuki, pomiędzy różnymi grupami artystów – tłumaczył ideę festiwalu jego dyrektor artystyczny Krystian Lada.
Zastępczyni dyrektora Narodowego Centrum Kultury Joanna Orlik mówiła o emocjonalnym ciężarze festiwalowych propozycji. - Spotkamy wielu artystów, wiele propozycji, wiele tekstów kultury, ale najważniejsze, że spotkają się państwo ze swoimi emocjami. Bo przygotowane propozycje są bardzo poruszające. Bardzo gorąco zapraszam, żeby zostać w tych miejscach na dłużej, żeby posłuchać nie tylko tego, co artyści mają nam do powiedzenia, ale też tego, jak my na te propozycje reagujemy - zachęcała.
Instalacje Björk
Po inauguracji z Placu Bolesława Chrobrego wyruszyły trzy barwne pochody, każdy w innym muzycznym klimacie. Podopieczni Fundacji Braci Golec poprowadzili publiczność do pawilonu handlowego przy ulicy 3 Maja. Na jego pierwszym piętrze można było kontemplować instalację Björk pt. Zasmucona Ziemia, odnoszącą się do relacji z matką i słuchać wielogłosowej kompozycji chóralnej. Muzycy Bielskiej Orkiestry Dętej w żółtych marynarkach wraz z grupą widzów poszli do Wili Sixta, gdzie znajduje się instalacja Rozkwit wrażliwości. Jej tematem jest spotkanie z drugą osobą i jego wpływ na nasze emocje, na biologię naszego ciała i na naszą duchowość. Tę instalację artystka przygotowała we współpracy z Natalią Kleszczewską. Łączy ona muzykę, malarstwo i ruchomy obraz w fantastyczną opowieść o przemianie i wyobraźni. Maciej Szymonowicz i Piotr Puszyński poprowadzili trzeci korowód muzyczny do kamienicy przy ulicy Norberta Barlickiego, gdzie znajduje się trzecia instalacja pt. Przodkini, także poświęcona postaci matki artystki. Jest poruszającą refleksją nad stratą, pamięcią i rytuałem przejścia. Wszystkie trzy instalacje Björk będzie można oglądać do 25 października.
Dyskusje w drodze
3 października w NovejPatrii bardzo intersującą rozmowę o Muzyce w przestrzeni miejskiej przeprowadzili Hania Derej, Krystian Lada, Rafał Ryterski i Mateusz Walach. Muzycy dzielili się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami na temat prezentowania muzyki w przestrzeniach, które nie są do tego przeznaczone. Rozmowie przysłuchiwało się liczne grono artystów, ludzi sztuki, organizatorów koncertów i prezydent Jarosław Klimaszewski.
Spanie w banku – muzykowanie do snu
Dwukrotnie podczas festiwalu można było odwiedzić Bank snów. Stała się nim hala dawnego Banku Gospodarstwa Krajowego na rogu ul. Zygmunta Krasińskiego i Teodora Sixta, gdzie Hania Derej i Kuba Derej muzykowali, a Kinga Kościak interpretowała sny. O tym wydarzeniu Hanna Derej powiedziała:
- To zupełnie nowe doświadczenie. Zazwyczaj podczas koncertów reakcja publiczności jest bardzo ważna, wpływa na to, jak my gramy na scenie i jak się zachowujemy. A sytuacja, kiedy moje granie nie ma takiego wpływu na publiczność, na początku sprawiała mi trudność. Po kilku godzinach przywykłam do tego, ale to jest zupełnie coś innego niż podczas normalnego koncertu. Grałam bez przerwy przez 6 godzin. Wydaje mi się, że najtrudniej było grać w momencie, kiedy publiczność była na skraju zaśnięcia, nie było wiadomo, kto śpi, a kto jeszcze nie. Świadomość, że ludzie śpią, są w swoim świecie, a moja muzyka pozytywnie na nich oddziałuje, to jest jakiś kosmos dla mnie – opowiadała artystka.
Muzyka na wyciągu
Dużym zaintersowaniem cieszył się projekt Panta rhei. Wszystko płynie Rafała Ryterskiego i z udziałem muzyków Bielskiej Orkiestry Dętej, który zamienił Kolej Linową Dębowiec w mobilną salę koncertową. Muzyki słuchało się, jadąc wyciągiem. Głośniki, z których płynęły dźwięki, umieszczono na słupach kolejki. Słuchacze wsiadali na krzesełka i jadąc, mijali te słupy, słysząc inne dźwięki – bo w czasie, kiedy do słupa dojeżdżał kolejny wagonik, słychać było inny moment kompozycji.
- Dla mnie budowanie tej przestrzeni dźwiękowej było bardzo ciekawe – tłumaczył Rafał Ryterski. - Odbiór utworu odbywa się w czasie i przestrzeni, dlatego nie można całości identycznie powtórzyć, tak jak nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki.
Parking filharmonią
3 i 4 października na najwyższym poziomie parkingów Galerii Sfera zobaczyliśmy pokaz taneczny In C Taniec w choreografii niemieckiej choreografki i tancerki Sashy Waltz. Na parkingu zabrzmiała również kompozycja In C Podbeskidzie w wykonaniu Bielskiej Orkiestry Kameralnej i zaproszonych muzyków. Pod batutą Mateusza Walacha wystąpili artyści związani z jazzem i muzyką tradycyjną Podbeskidzia. W strukturę utworu wpleciono charakterystyczne dźwięki regionu, nawiązujące do lokalnego dziedzictwa i przemysłowej historii miasta.
- Myślę, że wszystko, co wydaje jakikolwiek dźwięk - nawet szmer, nawet szum - to jest brzmienie miasta. W takim utworze moglibyśmy wykorzystać wszystko - od szumu rzeki Białej, która dzieli nasze miasto na pół, przez szumu wiatru, który hula w naszych górach, po dźwięki fabryk i maszyn – zespolić je i zaprezentować - mówił Mateusz Walach. Parking domu handlowego Klimczok stał się też surową, filmową scenerią dla performansu Tu byliśmy / Tu byłyśmy. Beton, stal, dym oraz brzmienia tradycyjnych instrumentów - połączyły się tam z nowoczesną rzeźbą i choreografią, tworząc hipnotyzujący klimat, który widzowie chłonęli z bliska, wędrując między poziomami parkingu.
Rave na targowisku
Wędrujący Festiwal zakończył się mocnym akcentem. Przestrzeń między straganami targowiska przy ul. Józefa Lompy zamieniła się w taneczny parkiet podczas imprezy Rave na Targowisku. W surowe rytmy techno wprowadzili Rafał Ryterski, Milena Głowacka i oczywiście Björk.
Wędrujący Festiwal i Polskie Stolice Kultury
Wędrujący Festiwal realizowany jest w ramach komponentu artystycznego projektu Polskie Stolice Kultury 2026–2028, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Mechanizmu Finansowego EOG oraz ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Całkowita kwota dofinansowania projektu na lata 2026-2029 wynosi 3.000.000 euro. Wspólnie działamy na rzecz Europy zielonej, konkurencyjnej i sprzyjającej integracji.
Źródło: Urząd Miasta




