W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
RozmowaBB

Czy w Polsce może być jeszcze normalnie? Marian Antonik rozmawia z Adamem Rakszawskim o resecie konstytucyjnym

Czy w Polsce może być jeszcze normalnie? Marian Antonik rozmawia z Adamem Rakszawskim o resecie konstytucyjnym

Rozmów o Polsce z Adam Rakszawskim odbyliśmy mnóstwo. Odkąd pamiętam były to zawsze kapitalne, intersujące debaty. Różnice w spojrzeniu na różne sprawy często sprawiały, że temperatura dyskusji była blisko wrzenia. Dzisiaj obaj patrzymy ze smutkiem na to co w polskiej polityce się dzieje, bo obaj wciąż z sentymentem wspominamy 1989 rok, i ten entuzjazm, i przekonanie, że w końcu zbudujemy Polskę o jakiej jeszcze niedawno można było tylko śpiewać piosenki i to często tylko na nielegalnych spotkaniach. Siedzimy więc sobie w Bukowinie przy herbacie i rozmawiamy znów o Polsce i tym co w ostatnich dniach jest na czołówkach wszystkich mediów. 

Marian Antonik: Znamy się już wiele lat, chyba blisko 40, a ja  się zastanawiam dzisiaj, czy rozmawiam z prawnikiem czy z politykiem?

Adam Rakszawski: To dobre pytanie. Wymaga zdefiniowania, kto jest politykiem. Dla mnie politykiem jest osoba pełniąca funkcje publiczne z wyboru, czy to bezpośredniego czy też pośredniego. Tym pierwszym jest prezydent, posłowie i senatorowie, radni wszystkich szczebli samorządu, prezydenci, burmistrzowie i wójtowie. Tymi drugimi choćby premier, ministrowie, wojewodowie. Nie pełnię z tych funkcji, więc nie jestem politykiem. Od  25 lat jestem radcą prawnym, lecz jestem  również  jestem osobą   uczestniczącą w życiu publicznym, członkiem Nowej Nadziei, jednej z dwóch  formacji politycznych tworzących Konfederację.

MA: Porozmawiajmy więc o tak zwanym resecie konstytucyjnym. Tylko musimy określić, czy rozmawiam z radcą prawnym czy  jak to nazwałeś, z „osobą  uczestniczącą w życiu publicznym”? 

AR: Stanowczo z tą drugą. Nie mogę wypowiadać się jako radca prawny, czyli w charakterze eksperta, gdyż cechą  eksperta  jest brak zaangażowania i całkowita bezstronność. Ja natomiast, jak już powiedziałem, jestem członkiem Konfederacji. Z drugiej strony ćwierć wieku wykonywania zawodu powoduje, choć z pewnością zabrzmi to nieskromnie, że wiem o czym mówię. Na studiach na UJ  uczestniczyłem w dwóch  seminariach magisterskich. Ostatecznie pracę magisterską napisałem w Katedrze Prawa Gospodarczego Publicznego, Lecz tym drugim było seminarium w  Katedrze Prawa Konstytucyjnego. Pamiętam doskonale, jak analizowaliśmy wtedy chyba z dziesięć projektów przyszłej Konstytucji, autorstwa rozmaitych ówczesnych sił politycznych. 

MA: Dlaczego Konfederacja tak stanowczo domaga się tzw. resetu konstytucyjnego? Czy sytuacja naprawdę  wymaga tak radykalnego kroku?

AR: Widzą to to już chyba wszyscy nie uwikłani w plemienną wojnę KO z PiSem.  W dniu, w którym rozmawiamy,  organizacje sektora NGO wystąpiły z apelem „O Trybunał Konstytucyjny dla wszystkich Polaków” domagając się takiego resetu.  Sygnatariusze tego apelu, to organizacje usytuowane na wszystkich możliwych biegunach i kierunkach  debaty publicznej  w Polsce. Nie raz o poglądach tak przeciwstawnych lub zajmujące się różną materią, jak  choćby  Forum Obywatelskiego Rozwoju, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Klub Jagielloński,  Warsaw Enterprise Institute czy Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Jednym głosem  wskazują, że kryzys wokół TK  przestał być zwykłym sporem prawno-politycznym. Dwie części podzielonego społeczeństwa  mają obecnie swoje własne „trybunały”, a żadne jednostronne działania zwaśnionych stron  nie uchronią nas przed pogłębiającym się kryzysem i eskalacją konfliktu. Zdaniem sygnatariuszy  jest tylko jedna  droga do odbudowy sądownictwa konstytucyjnego w Polsce. Jest nią  porozumienie co do zasad dalszego funkcjonowania Trybunału, czyli tzw. „reset”, co do zasady sformułowany po raz pierwszy przez Konfederację.

MA: A jaki jest Twój własny pogląd na to, co się dzieje wokół TK?

AR: Siedziby sądów we Francji nazywane są pięknie Pałacami Sprawiedliwości. Każdy polski sąd – a zwłaszcza Trybunał Konstytucyjny  powinien być takim miejscem. Ucieleśnieniem sprawiedliwości. W wymiarze publicznym, państwowym, synonimem sprawiedliwości jest praworządność. Czyli działanie organów państwa na podstawie i w granicach prawa. Nie sposób jest by na straży praworządności stał organ państwowy, którego powoływanie i funkcjonowanie  stoi w jawnej sprzeczności z zasadami,  które ma chronić. Niestety od przeszło dziesięciu lat oglądamy polską wersję serialu „House of Cards” Jego pierwszy odcinek rozpoczął się jesienią 2015 roku, gdy rządząca koalicja PO-PSL, dokonała wyboru pięciu sędziów „na zapas”. W kolejnych nowa większość PiS „uchyliła” dokonany wybór i wprowadziła tzw. sędziów-dublerów. W efekcie obydwie strony tego sporu obsadziły  instytucję partyjnymi nominatami – doszło do zwykłej zamiany: jedni obsadzili w roli sędziów  Piotrowicza, drudzy Piotrowską, jedni prawą  ręki Ziobry  w osobie Święczkowskiego, a drudzy prawą  rękę  Tuska w osobie Berka.

MA: Jak z Twojej perspektywy wyglądają wydarzenia z 2026 roku? Obserwujemy próby przełamania tego pata.

AR: To, co dzieje się w 2026 roku, to kolejny sezon tego serialu. Sejm wybrał nowych sędziów, prezydent odmówił przyjęcia ślubowania od części z nich. Tą część złożyła ślubowanie „do kolumny”. Prezydent nie uznaje ich za sędziów a prezes TK z nadania PiS  nie dopuścił ich do orzekania. W finałowym półki co odcinku nominaci KO zostali wprowadzeni do gmachu TK „kuchennymi schodami” od strony Kancelarii Premiera w asyście policji, a następnie  stosując formalne  tricki godne jarmarcznych kuglarzy,  a nie sędziów Rzeczpospolitej odsunęli od pełnienia funkcji legalnie, bądź co bądź, wybranego prezesa i wiceprezesa TK. I  zdecydowali o wszczęciu wobec nich postepowania dyscyplinarnego. Nie oceniam sposobu pełnienia przez nich funkcji, tylko bezprawne odsunięcie, skrytykowane przez wielu znanych prawników, jak choćby prof. Matczaka, którego trudno posądzić o sympatie wobec PiS. O tym, kto jest,  a kto nie jest sędzią, nie można decydować przy użyciu policyjnych pałek i kordonów! Dziś nikt         w Polsce  nie wie, kto tak naprawdę  jest sędzią, a kto nie. 

MA: Na  stole leżą dwie propozycje resetu – Sławomira Mentzena oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jak oceniasz projekt Władysława Kosiniaka-Kamysza w zestawieniu z Waszym?

AR : Projekt PSL zawiera jedną, ale absolutnie dyskwalifikującą wadę.  Ludowcy proponują dodanie do ustawy zasadniczej zapisu, który pozwoliłby  Zgromadzeniu Narodowemu prawo do wygaszania aktualnego składu TK większością 3/5 głosów na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa pod pretekstem uznania „trwałej niezdolności Trybunału do wykonywania zadań”, odsyłając sędziów w stan spoczynku. To nie jest propozycja uzdrowienia TK, to stworzenie stałego, niebezpiecznego „wytrychu”.  Jego wprowadzenie oznacza, że każda przyszła większość parlamentarna zdolna zebrać 3/5 głosów będzie mogła w dowolnym momencie arbitralnie „skasować” nieprzychylny jej Trybunał. Zamiast zagwarantować niezależność, PSL proponuje legalizację stałego szantażu politycznego. Co więcej, ich projekt obwarowuje wybór nowego składu skomplikowaną procedurą uzgodnieniową między Marszałkiem Sejmu, Prezydentem RP, szefami SN, NSA i samorządami zawodów prawniczych, co w praktyce grozi natychmiastowym paraliżem decyzyjnym.

Z kolei nasza propozycja opiera się na jednorazowym wygaszeniu kadencji wszystkich 15 sędziów TK, bez tworzenia wytrychów generujących brak stabilności sądownictwa konstytucyjnego. stałych  furtek w Konstytucji. Aby uniknąć kryzysów „zaprzysiężeniowych” z lat 2015–2026, proponujemy ślubowanie bezpośrednio przed Sejmem oraz nadanie Prezesowi TK prawa do samodzielnej publikacji wyroków. Zabezpieczamy się też przed paraliżem: jeśli Sejm nie wybierze sędziego w 60 dni, uruchomiony zostanie mechanizm losowania z udziałem PKW.

MA:  Czy projekt Sławomira Mentzena to sztywny dyktat, czy Konfederacja jest gotowa na ustępstwa?

AR: Fundamentem naszej recepty jest  jednorazowe wygaszenie kadencji 15 sędziów, by zakończyć  dekadę bezprawia. Należy jednak podkreślić: pozostałe zapisy naszego projektu – w tym jednorazowe losowanie długości pierwszych kadencji od roku do 9 lat dla zapewnienia stopniowej rotacji, ślubowanie przed Sejmem czy szczegółowe bezpieczniki proceduralne z udziałem PKW – to propozycje otwarte, stanowiące punkt wyjścia do opracowania i szczegółowego uzgodnienia przy kompromisie politycznym. Jesteśmy elastyczni co do „technicznych” detali, o ile doprowadzą nas one do uzdrowienia państwa.

MA: Czy dorzucił byś coś własnego do Waszego projektu? 

AR Chodzi mi po głowie mechanizm preselekcji: by na sędziego TK mogły kandydować wyłącznie osoby posiadające co najmniej tytuł naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych,  a prawo kandydowania  ograniczone było by do osób uprzednio wskazanych przez   Wydziały Prawa wyższych uczelni w Polsce, Kolegia Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, oraz samorządy zawodów prawniczych takich jak, Krajowa Rada Radców Prawnych, Naczelna Rada Adwokacka oraz Krajowa Rada Notarialna. Dopiero z tak wyłonionej, eksperckiej listy Sejm dokonywałby wyboru sędziów. Połączenie jednorazowego resetu z takim surowym „sitkiem merytorycznym” oraz mechanizmy przeciwdziałające politycznej obstrukcji w Sejmie  to jedyna droga, by polski Trybunał Konstytucyjny ponownie stał się prawdziwym Pałacem Sprawiedliwości.

MA: Dziękuje Adamie za rozmowę.

 

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart