W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
KulturaBB

Dbajmy o kulturę i sztukę w Polskiej Stolicy Kultury 2026

Dbajmy o kulturę i sztukę w Polskiej Stolicy Kultury 2026

Księgarnia Klimczok przez ponad 30 lat była wpisana w krajobraz naszego miasta. Końcem lutego, zakończyła działalność. Stało się to na początku roku, który jest bardzo ważny dla Bielska-Białej, bowiem jest to czas, w którym świętujemy przyznanie tytułu Polskiej Stolicy Kultury. Co możemy zrobić, by chronić zarówno tę „mniejszą” jak i większą kulturę i sztukę?  

Koniec pewnej epoki?

20 lutego 2026 r. Data jak każda inna, kolejny dzień pędzącego życia  każdego z nas. 24 godziny naszych problemów, trosk, życiowych zmagań, może drobnych sukcesów i małych szczęść.

Dla Bielska-Białej i pewnie najbliższej okolicy był to również ostatni dzień działalności Księgarni Klimczok. Po ponad trzydziestu latach właścicielka, Stefania Filek, która sprzedażą książek zajmowała się wraz z mężem, zamknęła prowadzoną przez siebie działalność, a wraz z nią ważny rozdział swojego życia.  

Ktoś powie: „Cóż, taki jest biznes, raz idzie lepiej, raz gorzej, prawa rynku są bezlitosne, wygrywają tylko najsilniejsi, którzy są w stanie pokonać swoich konkurentów, ceną, ofertą itp. itd.”. Oczywiście, tak na logikę i zdrowy rozsądek trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Wystarczy spojrzeć na dane, chociażby w ubiegłym roku, zamknęło się ponad 500 działalności. Powody były najróżniejsze, ale część z nich wpisze się w te, które spowodowały zamknięcie bielskiej księgarni – rosnące koszty utrzymania biznesu, składki na ZUS, coraz większa i silniejsza presja związana z dużymi firmami oraz sprzedażą w internecie. Akurat w specyfice tejże działalności, dochodzi jeszcze spadające czytelnictwo, choć podobno ten wskaźnik w ostatnich miesiącach się poprawia… Nie bez znaczenia jest fakt, że wiele osób, dla których książka i literatura są pasją, często nie dysponuje taką ilością pieniędzy, by bez wyrzutów sumienia kupić ulubione książki, a jest przecież mnóstwo innych, bardziej przyziemnych wydatków. Siłą rzeczy takie osoby, szukają książek używanych lub nawet jeśli tego nie chcą, są zmuszone kupować książki w internecie (gdzie ceny są znacznie niższe), bo to jedyny sposób,  by w ogóle mogły obcować z dziełem literackim., jak się to nieraz pięknie określa.

O działalności pani Filek napisano już dużo — o tym jak zaczynała, o czasach, kiedy biznes był w rozkwicie oraz o ostatnich, mówiąc kolokwialnie, chudych latach, które ostatecznie doprowadziły do takiego, a nie innego zakończenia. Czy można było zrobić coś lepiej, coś zmienić lub udoskonalić? A może zmienić kanały dotarcia do odbiorcy (sprzedaż internetowa była przecież przez pewien czas prowadzona)? Nie mnie to oceniać. Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na kilka rzeczy i niejako przejść od szczegółu do ogółu. Tym bardziej, że emocje już opadły i można przyjrzeć się pewnym rzeczom „na chłodno”.

Coś więcej niż tylko zysk materialny

Przede wszystkim — mimo że taki niestety wydaje się dzisiejszy świat — nie warto ulegać poglądowi, że wszystko można wycenić i na każdą rzecz w ludzkim życiu trzeba patrzeć przez pryzmat biznesu.

Literatura, sztuka to obszar o innej specyfice. Często pomijany, nie zawsze traktowany na serio, może nie zawsze przynoszący zyski, takie jakby chcieli ci, którzy mogliby w niego zainwestować, ale tego nie robią. Wiele jego dziedzin funkcjonuje dzięki pasjonatom, ale też wielu z nich jest nieraz rozgoryczonych, bo niestety pasją nie zaspokoi się podstawowych potrzeb, nie opłaci rachunków i nie zapłaci w sklepie. 

Powstaje więc pytanie, czy literatura, sztuka, działalność księgarska i wydawnicza, może prasa tradycyjna i wiele innych przedsięwzięć, ma być jakoś specjalnie traktowana przez państwo? Wiem, że tutaj zaczynam stąpać po cienkim lodzie, bo pewnie zaraz odezwą się setki osób prowadzących inne biznesy, i powiedzą, że nie chcą, by byli równi i równiejsi. Pytanie pozostawię otwarte…

Ale napiszę jeszcze raz, że nie jest dobrze przeliczać wszystko na pieniądze. Zresztą nie chodzi o to, żeby komuś je dawać, dotować jego biznes. Często chodzi o atmosferę i zrozumienie, że ktoś robi coś dla innych, ma jakiś pomysł, więc warto zadbać chociażby o dobry klimat wokół jego przedsięwzięcia. A wspomnieć warto, ze są obszary, w które warto inwestować, gdyż zyskiem jest to, jakie będą przyszłe pokolenia ludzi, którzy będą budować Polskę, jej pozycję w Europie i świecie.

Wrócę jeszcze do tematu książek i czytelnictwa. Wielkie debaty  — nie czytamy, czytamy za mało, kupujemy bardzo mało książek. Potrafimy zastanawiać się nad tym na szczeblu państwowym, dyskutujemy w szkołach, w domach, podczas spotkań rodzinnych, wśród znajomych. Może jakaś kampania społeczna? „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka” taka kampania miała prowokować, ale czy zwiększyła czytelnictwo? 

Zastanawiamy się, czemu dzisiejsza młodzież, a często również dzieci, za wyrocznię ma smartfona z internetem, czemu jest podatna na manipulację (to niestety równie często można odnieść do nas samych), czemu nie umie już z nami, dorosłymi, rozmawiać?

A może to właśnie dlatego, że wychowywana była w zbyt stechnicyzowanym środowisku, bez książki czytanej wpierw przez rodziców. Ciekawostka z początku tego roku. Według badań brytyjskich naukowców, aż 33% dzieci rozpoczynających naukę w tamtejszych szkołach (w wieku czterech lat, odpowiednik polskiej zerówki) nie jest do tego przygotowanych. Jednym z głównych powodów jest m. in. fakt, że nie potrafią one korzystać z książki (sic!). Na czym owa „nieumiejętność” polega? Dzieci przesuwają po nich palcem oraz dotykają dokładnie tak, jak podczas używania smartfona. Znak czasu? Nie wiem, czy w Polsce robiono podobne badania i jaki byłby ich ewentualny wynik. Chciałoby się wierzyć, że polskich dzieci w tak dużym stopniu powyższe zjawisko nie dotyczy, ale czy nie pozostanie to tylko w sferze pobożnych życzeń? Zwłaszcza, że powszechnie widzimy, dzieci pięcio-, sześcioletnie (lub, o zgrozo, jeszcze mniejsze) które „śmigają” po ekranie smartfona z wprawą godną „mistrzostwa”. Zapytam tylko po co? Pod rozwagę podaję tylko fakt, że według specjalistów dzieci kilkuletnie w ogóle nie powinny korzystać ze smartfona.

Czy takie smartfonowe wychowanie ma sens?  Pytanie retoryczne, w pierwszej kolejności dla rodziców. Oczywiście, dzieci trzeba i należy zaznajamiać z nowymi technologiami, inaczej nie dadzą sobie rady we współczesnym świecie. Najważniejszy jednak jest zdrowy rozsądek, a ten jest dzisiaj chyba towarem deficytowym. Łatwiej dać dziecku smartfon do ręki, niż mu przeczytać, chociażby kilka stron książki, a gdy trochę podrośnie zaproponować mądrą, ale zarazem ciekawą i wciągającą lekturę.

Zadanie dla nas — dbajmy  i korzystajmy 

Wróćmy jeszcze na chwilę na nasze rodzime, bielsko-bialskie podwórko. Bielsko-Biała Polska Stolica Kultury 2026. Brzmi dumnie. Były ciekawe wydarzenia, będą dalsze, wszakże rok dopiero się zaczyna. Uczestniczyło w nich wielu Bielszczan, przyjechało też sporo gości. Były i są powody do dumy oraz tego, by zaistnieć medialnie. Oczywiście wszystko to jest dobre, przybliża nas do różnorakiej kultury, pozwala z nią obcować, ubogaca nas wewnętrznie.

Tylko trochę szkoda i smutno, że w Polskiej Stolicy Kultury, mała cząstka tej kultury, jaką była Księgarnia Klimczok, zniknęła. A zaznaczyć trzeba, że to właśnie tutaj dostępnych było wiele pozycji regionalnych, związanych z naszym miastem oraz Podbeskidziem. Znów pewnie ktoś powie: „Trudno, takie są prawa rynku”. I będzie w tym część prawdy, ale jest bez wątpienia spora grupa osób, które chcą, by nasze życie, z jego częstymi trudami i kłopotami, zyskiwało coś więcej, coś PONAD otaczającą, nie zawsze kolorową rzeczywistość.

Tym czymś może być sztuka i kultura. To one oraz ich twórcy sprawić mogą, że życie stanie się piękniejsze, lub przynajmniej bardziej znośne. Warto o tym pamiętać, warto o to dbać. Korzystajmy z tego, co nasi rodzimi artyści, pisarze, poeci, aktorzy, śpiewacy oraz inni twórcy nam proponują. Korzystajmy z możliwości jakie, chociażby w tym roku, daje mnóstwo wydarzeń artystycznych i kulturalnych — koncerty, spektakle, eventy, wystawy, warsztaty, prelekcje. To, że w ten sposób ich praca będzie doceniona, będzie świadczyć o tym, że są potrzebni i niezbędni.  Niech kultura i sztuka, w różnej postaci, będzie z nami na co dzień.  Tylko wtedy nasze miasto, ale też inne miasta w Polsce, będą prawdziwie żyć. 

Wojciech Śliwa ©

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart