Pamiętacie piosenkę pt. „Karuzela”, śpiewaną przez naszą Marię Koterbską. Nawet jeśli nie macie prawa jej pamiętać w oryginale, to można jej posłuchać podczas spektaklu „Viva Maria!” w brawurowym wykonaniu aktorek Teatru Polskiego.
Niestety, ostatnimi czasy ta piosenka kojarzy mi się z czymś zupełnie odmiennym w nastroju, bo z polityką. A konkretnie z dwoma prawnikami, uprawiającymi politykę.
Pierwszy z nich, Zbigniew Ziobro, niedawno uciekł do USA, zarzucając prokuraturze działanie na polityczne zlecenie i obawiając się, że nie zostanie sprawiedliwie osądzony.
Kilka lat wcześniej drugi z bohaterów tego felietonu, Roman Giertych, "zemdlał" na widok prokuratora, uznał że nie słyszał przedstawionych mu zarzutów, po czym uciekł do Włoch, zarzucając prokuraturze działanie na polityczne zlecenie i obawiając się, że nie zostanie sprawiedliwie osądzony.
Giertych wrócił do Polski po zmianie władzy i uzyskaniu immunitetu poselskiego z listy KO, a następnie prokurator (już inny, wyznaczony przez nowego ministra) umorzył śledztwo przeciw niemu. Obecnie Roman Giertych jest szefem powołanego przez KO zespołu ds. rozliczeń rządów PiS.
Jak sądzicie, czy Zbigniew Ziobro wróci do Polski po następnych wyborach parlamentarnych, w których zdobędzie mandat poselski i immunitet, po zmianie rządu nowy prokurator wycofa zarzuty, po czym były minister stanie na czele zespołu rozliczającego rządy KO?
I czy wtedy Roman Giertych znowu zemdleje?
Wracając do piosenki Marii Koterbskiej: jest tam taka fraza – „Śmiechu beczka i wesela”.




