Mieszkańcy wsi w rejonach górskich i podgórskich są według Porozumienia Wodnego ofiarami wykluczenia wodnego, a następnie karani za korzystanie z własnych studni. Adam Ulbrych z Porozumienia Wodnego skierował apel do prezesa Najwyższej Izby Kontroli (NIK), Mariusza Haładyja, o zbadanie legalności kar finansowych nakładanych przez Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie" i sprawdzenie czy państwo nie obciąża obywateli kosztami własnych zaniedbań w gospodarowaniu wodami.
Skalowanie kontroli i groźne kary
Z oficjalnych danych Porozumienia Wodnego wynika, że „Wody Polskie" drastycznie zwiększyły liczbę kontroli ujęć głębinowych na prywatnych posesjach. W 2025 roku urzędnicy przeprowadzili 201 zaawansowanych kontroli terenowych, co stanowiło blisko 20% wszystkich działań inspekcyjnych. W 2026 roku planowane jest zwiększenie tego udziału do 25%.
Obywatelom, którzy korzystają ze studni bez wymaganych dokumentów, grożą wysokie kary finansowe: od 1 000 zł do nawet 7 500 zł. W prasowych doniesieniach akcentowane jest, że w wielu przypadkach studnie są tradycyjne, płytkie i historycznie legalne, a ich właściciele nie mają świadomości o nowym obowiązkowym rejestrze ani formalnościach.
Dlaczego woda „ucieka" z tradycyjnych studni?
Na obszarach górskich, w wyniku wieloletniego zaniechania brakowało konserwacji potoków i utrzymania tradycyjnej zabudowy przeciwerozyjnej oraz biotechnicznej – faszynów, kaszycy drewniano-kamiennych, progów hamujących erozję denną. Dno potoków górskich obniża się średnio o 1,5 metra na dekadę, co wywołuje gwałtowny drenaż okolicznych warstw wodonośnych i zanik wody w płytkich studniach. Sytuację drastycznie pogarsza budowa setek kilometrów nowych dróg stokowych przez Lasy Państwowe bez odpowiednich wodopustów. Dzięki temu intensywność odpływu wód opadowych wzrosła dziesięciokrotnie, a lokalne źródliska zostały wysuszone. Mieszkańcy wsi, którzy dotychczas żyli z wody z tradycyjnych studni, są więc zmuszeni do wiercenia głębszych odwiertów, co w świetle obecnych regulacji automatycznie naraża ich na zarzut nielegalnego poboru wody i gigantyczne grzywny.
Wykluczenie wodne i wzrost ubóstwa
Efekt jest prosty: mieszkańcy górskich wsi tracą dostęp do wody, nie z własnej winy, a następnie są karani za próbę jego odzyskania. Zjawisko to – według Porozumienia Wodnego – prowadzi do drastycznego wzrostu ubóstwa i wykluczenia wodnego na wsiach. Woda staje się dla wielu domów niedostępna lub musi być sprowadzana z daleka, co generuje dodatkowe koszty i ogranicza podstawowe warunki życia i higieny.
UE po stronie obywateli
W wystąpieniu do NIK podkreślono, że działania „Wód Polskich" stoją w sprzeczności z kluczowymi zasadami europejskiego prawa wodnego:
Ramowa Dyrektywa Wodna (Art. 4 ust. 5) – dopuszcza stosowanie mniej restrykcyjnych celów środowiskowych, jeśli warunki naturalne lub działalność człowieka sprawiają, że osiągnięcie pierwotnych celów byłoby nieproporcjonalnie kosztowne. Zaspokojenie społeczno-ekonomicznych potrzeb mieszkańców nie powinno być realizowane kosztem ich egzystencji.
Ramowa Dyrektywa Wodna (Art. 9) – zasada „zanieczyszczający płaci" oraz mechanizmy zwrotu kosztów usług wodnych muszą uwzględniać skutki społeczne, gospodarcze i specyficzne warunki geograficzne i klimatyczne regionu. Państwa członkowskie mogą nie stosować restrykcyjnych opłat, jeśli nie zagraża to ogólnym celom dyrektywy. W opisanym przypadku bierność zarządcy potoków zaburza pierwotne stosunki wodne.
Dyrektywa UE w sprawie jakości wody pitnej (2020/2184) – nakłada na kraje członkowskie bezwzględny, prawny obowiązek poprawy dostępu do wody i walki z wykluczeniem wodnym. Działania polskich urzędników w opisanej sytuacji prowadzą do efektu odwrotnego.
Apel do NIK i pytania do PIG oraz Wód Polskich
Adam Ulbrych poprosił NIK o wystosowanie oficjalnych zapytań do Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) oraz do „Wód Polskich". Porozumienie Wodne sugeruje, że instytucje te powinny rozpatrzyć następujące kwestie:
1. Czy badano lub planowane jest zbadanie zjawiska zaniku wody w płytkich, legalnych studniach na posesjach wiejskich w terenach górskich, wywołanego drastycznym obniżeniem rzędnej dna potoków wskutek wieloletniej erozji?
2. Czy podjęto analizy nad drenażem źródlisk górskich przez masową budowę dróg stokowych i wynikającym z tego przyspieszonym odpływem wód opadowych?
3. Dlaczego zmiana rzędnej dna potoków o 2–3 metry w ciągu ostatnich 15 lat, wynikająca z braku konserwacji i czyszczenia zapór przeciw rumoszowych, nie jest traktowana jako bezprawna zmiana stosunków wodnych wywołująca szkody dla gruntów sąsiednich?
4. Ile kontroli sprawdzających faktyczny stan degradacji hydrologicznej przeprowadzono na terenach górskich przed przystąpieniem do masowego karania mieszkańców?
„Woda to nie towar luksusowy"
W końcowej części apelu Porozumienie Wodne podkreśla: woda to nie towar luksusowy, a dostęp do niej jest fundamentalnym prawem. Nakładanie kar na ludzi, których państwo uprzednio pozbawiło dostępu do wody poprzez własne zaniedbania, jest niedopuszczalne i wymaga natychmiastowej interwencji organów nadzorczych. Porozumienie Wodne oczekuje, że NIK przeprowadzi szczegółowe kontrole i zablokuje praktyki, które zamieniają mieszkańców górskich wsi w ofiary wykluczenia wodnego, a następnie w „karane" podmioty.




