Rekord Bielsko-Biała nie sięgnął po Superpuchar Polski w futsalu. W emocjonującym spotkaniu bielszczanie prowadzili do przerwy 1:0, jednak po zmianie stron Piast Gliwice odwrócił losy rywalizacji i zwyciężył 3:2. Dla gliwiczan to drugi z rzędu triumf w tych rozgrywkach.
Rekord lepszy w pierwszej połowie
Spotkanie od początku toczyło się w szybkim tempie, choć oba zespoły długo nie stwarzały wielu klarownych okazji. Piast próbował kończyć niemal każdą akcję uderzeniem, dlatego sporo pracy miał Michał Kałuża. Bramkarz Rekordu dobrze radził sobie jednak z próbami Dilla, Janiego Korpeli, Miguela Pegachy i Tomasza Kriezela. Czujność musiał zachować również golkiper Piasta Michał Widuch. Sprawdzali go między innymi Kacper Pawlus i Matheus, a Rekord z czasem zaczął coraz śmielej wykorzystywać błędy rywali. W 12. minucie bielszczanie przeprowadzili skuteczną kontrę. Po przechwycie w środkowej części parkietu Mikołaj Zastawnik ruszył do ataku i obsłużył Romadę. Zawodnik Rekordu minął obrońcę i precyzyjnym strzałem pokonał Widucha. Dzięki temu goście schodzili na przerwę z prowadzeniem 1:0. Biało-zieloni w pierwszej części spotkania imponowali przede wszystkim organizacją gry w defensywie. Uważna praca zawodników z pola oraz dobra postawa Kałuży pozwalały im utrzymywać korzystny rezultat.
Piast odwrócił losy meczu
Po zmianie stron obraz spotkania zmienił się bardzo szybko. Piast podkręcił tempo i zaczął skuteczniej wykorzystywać przestrzeń pozostawianą przez bielską defensywę. W 24. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Eric Panes i Tomasz Kriezel przeprowadzili szybką, dwójkową akcję, po której Kriezel uderzeniem głową skierował piłkę do bramki. Zaledwie chwilę później Piast wyszedł na prowadzenie. Vinicius Lazzaretti dostał wystarczająco dużo miejsca przed polem karnym i z ponad dziesięciu metrów oddał potężny, precyzyjny strzał. Rekord stracił kontrolę nad wydarzeniami, a dwie bramki zdobyte w krótkim odstępie czasu wyraźnie wpłynęły na jego grę. Problemem bielszczan stała się również liczba przewinień. Rekord szybko uzbierał pięć fauli, a po szóstym przewinieniu, którego dopuścił się Paweł Budniak, Piast otrzymał przedłużony rzut karny. Dill nie pomylił się i w 31. minucie podwyższył prowadzenie gospodarzy na 3:1.
Kontaktowy gol to było za mało
Rekord nie zamierzał się poddawać. Bielszczanie ruszyli do ataku, szukając sposobu na odrobienie strat. W 35. minucie Paweł Kaniewski popisał się indywidualną akcją. Poradził sobie przed polem karnym z Bruno Gracą, a następnie oddał skuteczny strzał zza linii pola bramkowego.Gol kontaktowy dał Rekordowi nadzieję na doprowadzenie do remisu. W końcówce bielszczanie zagrali z lotnym bramkarzem, którego rolę pełnił Mikołaj Zastawnik. Pomimo kolejnych prób i dużej determinacji nie udało się jednak zdobyć trzeciej bramki. Piast utrzymał prowadzenie do końcowej syreny i po raz drugi z rzędu zdobył Superpuchar Polski. Rok wcześniej gliwiczanie również pokonali Rekord w meczu o to trofeum — w Świeciu wygrali 3:1.
Piast ponownie górą
Tegoroczny finał był piątym starciem Rekordu i Piasta w historii rywalizacji o Superpuchar Polski. Po raz drugi zwycięsko wyszli z niego gliwiczanie. Wcześniejsze trzy konfrontacje kończyły się triumfami zespołu z Bielska-Białej. Mecze tych drużyn od lat dostarczają kibicom dużych emocji. Nie inaczej było tym razem — o wyniku zdecydowały skuteczność Piasta po przerwie, błędy w kryciu oraz przewinienia, które doprowadziły do przedłużonego rzutu karnego. Rekord miał swoje momenty, szczególnie w pierwszej połowie, jednak po zmianie stron nie zdołał odzyskać kontroli nad spotkaniem.
Piast Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 3:2 (0:1)
Bramki: Kriezel 24’, Lazzaretti 26’, Dill 31’ z przedłużonego rzutu karnego – Romada 12’, Kaniewski 35’.
Rekord: Kałuża – Varela, Gustavo Henrique, Budniak, Morgato, Romada, Kaniewski, Matheus, Zastawnik, Marek, Pawlus, Haraburda, Wykręt, Florek.
Rekordowi pozostaje pogratulować walki i dobrego występu w pierwszej połowie.




