W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
FotoBB

Rekord rządzi w Bielsku-Białej (zdjęcia)

Rekord rządzi w Bielsku-Białej (zdjęcia)

Czwarte derby i trzecia wygrana Rekordu. Piłkarze TS Podbeskidzie po raz kolejny zawiedli swoich kibiców. Wygrała drużyna, która chciała wygrać i była zdecydowanie bardziej zdeterminowana.

Derby mają swoje znaczenie. Tu nie liczy się miejsce w tabeli i cele o jakie grają zespoły w lidze. Tu liczy się zwycięstwo z lokalnym rywalem. To walka nie tylko o ligowe punkty, ale także o honor, szacunek, prymat w mieście. Przed meczem patrząc na miejsce w tabeli, faworytem było Podbeskidzie. Jak się ostatecznie okazało tabela to tylko liczby. Podbeskidzie w pierwszej połowie dominowało, a po bramce Krzysztofa Kolanko na przerwę zawodnicy TSP schodzili z przewagą jednej bramki. Druga połowa to inne drużyny na boisku. Rekord zdeterminowany, dążący do wyrównania, a później do wygranej. I Podbeskidzie, niemrawe, rażąco nieskuteczne pod bramką miejscowych rywali. Kiedyś słynny piłkarz, a obecnie trener Robin Van Persie powiedział, że mecz zaczyna się od walki, kto nie walczy ten przegrywa. Podbeskidzie przegrało wygrany mecz i nie wykorzystało szansy na wskoczenie na miejsce barażowe. Rekord zdobył cenne punkty i złapał oddech. Do wygranej walnie przyczynili się młodzi zawodnicy wpuszczeni na boisko w drugiej połowie i to też jest znaczące. Prezes Janusz Szymura, który zgodził się na rozegranie meczu na stadionie miejskim, otrzymał cenne podziękowanie od swoich piłkarzy. Bo przecież co lepiej smakuje niż pogrążenie lokalnego rywala na oczach kilku tysięcy jego kibiców. Te ostatnie derby pokazały coś jeszcze. Coś czego nie widać na pierwszy rzut oka. Dwa różne podejścia do budowania klubu, drużyny, atmosfery – tego wszystkiego co decyduje o ostatecznym kształcie klubu. Podbeskidzie finansowane przez miasto, opierające od wielu lat swoja grę na kolejnych transferach, nie ma tego czegoś co ten klub miał w pierwszych latach swojego istnienia. Mam warzenie, że postawa w myśl hasła: Nic się nie stało, zabija ten klub i tą drużynę. Ktoś z zagorzałych fanów powie. Jak to, przecież gramy o baraże i awans do I ligi. Z tym budżetem potencjałem, dosypywaną kasą z miasta to żadne wielkie hallo. Gdyby zawodnicy wyszli na drugą połowę z taką determinacją, zapałem i miłością do klubu jak jego kibice to oglądaliśmy inne spotkanie. Bo sport to zdecydowanie coś więcej niż miliony w kasie płynące szerokim strumieniem z miasta.  Z drugiej strony Rekord, systematycznie, mądrze, rzetelnie budowany, przez Janusza Szymurę, i jego rodzinę od wielu lat. Z własnych pieniędzy, pomnożonych przez pasję, rzetelność, mądre zarządzanie. Tu zespołem są wszyscy, od prezesa po sztab szkoleniowy i piłkarzy, tych najstarszych i tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki. To mi przypomina Podbeskidzie z pierwszych lat, kiedy odnosiło największe sukcesy.

Rekord to coś więcej niż zespół czy klub. To „coś więcej” było widać we wczorajszym meczu. I może dobrze się stało, że takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Że wygrali Ci, którzy chcieli wygrać, i którym zdecydowanie bardziej zależało. Bo piłka nożna to nie praca na etat i nie wystarczy odbić kartę zegarową. Są też pozytywne aspekty wczorajszych derbów. Dla piłkarzy Rekordu to z pewnością złapanie oddechu, spokoju i wiary z początku tej rudny, że mogą wygrać z każdym, co mam nadzieję, przyczyni się do kolejnych zdobyczy punktowych i zapewnienia sobie spokojnego bytu w II lidze. Dla piłkarzy Podbeskidzia ten kubeł zimnej wody, może przypomni im, że jeszcze nic nie wygrali i jak się nie wezmą do roboty, to nie będzie baraży, awansu i pierwszej ligi, tylko kolejny sezon w II lidze. A ich wiernym kibicom pozostanie znów śpiewać, że nic się nie stało.

 

foto: Ignacy Grubka, Igor Cholewiński, Aleksander Nawrocki

 

 

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart