Prawie 90 dzieci żołnierzy z Ukrainy odpoczywało w powiecie bielskim. To dzięki współpracy finansowej powiatu bielskiego i jego niemieckiego partnera – powiatu Rhein-Erft.
– Pomysł narodził się podczas rozmowy z naszymi przyjaciółmi z Niemiec, którzy zadeklarowali przekazanie na ten cel 20 tys. euro. Powiat bielski dołożył podobną kwotę i zorganizowaliśmy dwa turnusy z ciekawym programem – mówi Dorota Nikiel, odpowiedzialna w zarządzie powiatu za oświatę.
Do Szkolnego Schroniska Młodzieżowego DWD w Porąbce przyjechały dzieci żołnierzy walczących z rosyjskim agresorem. Wszystkie mieszkają w powiecie czerniowieckim, samorządzie zaprzyjaźnionym z powiatem bielskim. Umowa między samorządami została podpisana 24 lata temu. Od napaści Rosji na naszego wschodniego sąsiada ruszyła pomoc, która przybiera różne formy, także przy wsparciu powiatu Rhein-Erft.
– Cieszę się bardzo i dziękuję stronie niemieckiej. Staraliśmy się pokazać tym dzieciom i młodzieży troszkę inny świat, bez bomb i alarmów, w przyjaźniach, które zawierały i zawierają. Chcę podziękować wszystkim, którzy się do tego dołożyli. Myślę, że partnerom, przyjaciołom trzeba pomagać. Musimy wiedzieć, że w wielu przypadkach to są już sieroty – podsumowuje starosta bielski Andrzej Płonka.
Na dwóch 10-dniowych turnusach przebywało każdorazowo 43 dzieci w wieku od 7 do 17 lat, pod opieką czworga opiekunów. Uczestnicy kolonii pochodzili z różnych miejscowości powiatu czerniowieckiego, a wspólnym mianownikiem był rodzic walczący na wojnie. Niektórzy ojcowie zginęli w obronie ojczyzny, o innych rodziny nie mają żadnych wiadomości – wiedzą tylko, że walczą gdzieś na froncie lub zaginęli. – Rozmowy o tym powodują płacz. Pobyt tutaj, bogaty w różne aktywności, sprawia, że mogą oderwać się na chwilę od szarej rzeczywistości – mówi Olena Szudrawa, jedna z opiekunek.
Młodzi goście byli zachwyceni wizytą w Leśnym Parku Niespodzianek w Ustroniu, warsztatami ekologicznymi i pracą z mikroskopami, zajęciami z robotami, wyścigami pojazdów zdalnie sterowanych oraz warsztatami rękodzielniczymi, podczas których dziewczęta wykonywały m.in. torebki, z którymi później z przyjemnością chodziły.
W programie były także wycieczki górskie: wyjście na górę Żar i wędrówka w okolicy Skrzycznego, a także odpoczynek nad Jeziorem Żywieckim. Do tego mnóstwo gier i zabaw. Jak relacjonowali najmłodsi, beskidzkie krajobrazy przypominały im rodzinne Karpaty.




