W niedzielę z mediów dowiedzieliśmy się, że Ambasada Izraela w Polsce żąda wyjaśnień po sobotnim turnieju judo rozgrywanym w bielskiej hali pod Dębowcem. Uczestniczący w nim Izraelczycy oskarżyli Polaków o słowny i fizyczny atak. Tak się składa, że byłem na tym turnieju i rzeczywiście chciałbym wysłuchać wyjaśnień. Tłumaczyć powinni się jednak trenerzy z Izraela, którzy w obecności dzieci pobili sędziego po – ich zdaniem – niesprawiedliwym wyniku walki ich podopiecznego.
Turniej „Pokonujemy Granice” to prawdziwe święto judo. W tym roku w hali pod Dębowcem odbyła się już 14. edycja imprezy organizowanej przez PTS Janosik. Do Bielska-Białej przyjechało ponad 1200 młodych adeptów judo z 15 krajów. Od Wielkiej Brytanii przez Litwę i Łotwę po Gruzję. Po raz pierwszy w hali im. Zbigniewa Pietrzykowskiego pojawili się też zawodnicy z Izraela. Na liście startowej znalazło się łącznie 55 judoków z dwóch izraelskich klubów. Młodzi zawodnicy z Polski i innych krajów cieszyli się, że będą mogli – często po raz pierwszy – zmierzyć się z rówieśnikami z Izraela.
Relację oraz galerią zdjęć z turnieju publikujemy tutaj.
Niestety, w pewnym momencie atmosferę sportowego święta zakłócili trenerzy jednego z izraelskich klubów. Z relacji trenerów i sędziów wiem, że już wcześniej Izraelczycy podważali decyzje sędziów, jednak po jednej z walk przekroczyli wszelkie granice. Nie byłem bezpośrednim świadkiem tego incydentu, ale rozmawiałem z wieloma osobami, które go widziały, obejrzałem też filmiki z zajściem (dwa z nich zamieszczamy pod tekstem), mogę więc odtworzyć to, co się stało.
Po ogłoszeniu wyniku przegranej walki jednego z młodych Izraelczyków trenerzy nie chcieli zgodzić się z werdyktem sędziów i weszli na matę. Mimo próśb odmówili jej opuszczenia. W pewnym momencie jeden z sędziów wstał od stolika i podszedł do izraelskich trenerów. Ci, zamiast zejść z maty, zaatakowali sędziego. Wywiązała się przepychanka, w której udział wzięli izraelscy trenerzy i rodzice. Jeden z polskich sędziów został co najmniej dwukrotnie uderzony w twarz i głowę.
Po opanowaniu zamieszania Prezes PPTS Janosik, klubu organizującego turniej oraz główny sędzia zawodów podjęli decyzję o wykluczeniu izraelskiego klubu z zawodów. Ponieważ Izraelczycy nie chcieli opuścić hali, wezwana została policja. Po interwencji stróży prawa, którzy rozmawiali zarówno z trenerami jak i z sędziami, Izraelczycy zgodzili się opuścić halę i udali się do hotelu. Stamtąd poinformowali izraelskie media i – prawdopodobnie – swoją ambasadę w Warszawie, że zostali obrażeni i pobici.
Tutaj warto dodać, że decyzja o wykluczeniu dotyczyła tylko jednego z izraelskich klubów. Z zawodów wykluczonych zostało 19 zawodników. Większość (34), reprezentująca drugi izraelski klub, do końca uczestniczyła w zawodach zdobywając 6 medali. Wszyscy zawodnicy i trenerzy tego klubu wzięli także udział, w przyjaznej atmosferze, w niedzielnym campie – wspólnym treningu, ponad 300 zawodników z kilku krajów, który także zorganizowany został przez PTS Janosik w hali pod Dębowcem.
Dla osób nie mających na co dzień styczności z judo warto także wyjaśnić, w jaki sposób sędziowane są walki w tej dyscyplinie sportu. Otóż sędziemu na macie pomaga tzw. sędzia „stolikowy”, zasiadający obok każdej maty. Dodatkowo podczas bielskiego turnieju wszystkie walki były nagrywane, aby obaj sędziowie w wątpliwych sytuacjach mogli odtworzyć przebieg akcji na wideo. Jeśli wideoweryfikacja nie przyniesie jednoznacznego rozstrzygnięcia, wzywany jest jeszcze główny sędzia zawodów, który podejmuje ostateczną decyzję. Sędziujący podczas sobotniego turnieju sędziowie posiadali licencje Polskiego Związku Judo, a z informacji które uzyskałem wątpliwe sytuacje były kilkukrotnie rozstrzygane także na korzyść zawodników z Izraela.
Zapowiedź pierwszego przyjazdu do Bielska-Białej młodych zawodników z Izraela została pozytywnie odebrana przez judoków zarówno z Polski, jak i z innych krajów. To miał być początek sportowej współpracy i przyjaźni. Niestety, zachowanie izraelskich trenerów postawiło tę współpracę pod znakiem zapytania. Jak bowiem wspólnie trenować z kimś, kto na oczach dzieci podważa świętą sportową zasadę – nietykalność sędziego?
Sprawa ma jednak jeszcze drugi wymiar. Izraelczycy to naród szczególnie dotknięty przez historię i bardzo wyczulony na dyskryminację. W sobotę w hali pod Dębowcem spotkałem wielu ludzi, którzy byli pozytywnie nastawieni do Izraela, jednak po opisanym incydencie oraz apelu izraelskiej ambasady nabrali sporego dystansu. Z pewnością takimi działaniami Izrael nie pozyska nowych przyjaciół.




