W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
BBlogosfera

Strudel galicyjski

Strudel galicyjski

Moją uwagę przykuły zauważone na profilu społecznościowym stare fotografie relacjonujące wizytę Cesarza Austrio-Węgier w Cieszynie w 1906 r. Dzięki cyfrowo zrekonstruowanym zdjęciom mogłem napawać się klimatem dawno odeszłej Galicji. Adam, którego bardzo cenię, zawsze w rocznicę śmierci Franciszka Józefa zamieszcza na swoim profilu wzmiankę o cesarzu oraz jego wąsate zdjęcie. Pod postem jak mantra pojawiają się zarzuty, że zaborca i nie godzi się upamiętniać okupanta. We mnie zaś wizerunek najjaśniejszego pana, natychmiast uruchamia scenę z „Przygód dobrego wojaka Szwejka”, w której Palivec właściciel gospody „Pod Kielichem” tłumaczy cesarsko-królewskiemu policjantowi, że portret najjaśniejszego pana obsrały muchy, dlatego wyniósł podobiznę na strych, aby nie dochodziło do profanacji monarszego oblicza. Za ten czyn oberżysta zostaje aresztowany.

Jednak prawdziwym katalizatorem galicyjskiego sentymentu stal się dla mnie „Hauptgrundbuchblatt” czyli odgrzebany w archiwum dokument, sporządzony w języku niemieckim, a dotyczącym mojego pradziadka. Stwierdza, że w latach 1909- 1911 Józef Śliwiński był c. k. policjantem w Krakowie, a dokładnie w Korpusie Cesarsko-Królewskiej Straży Wojskowo-Policyjnej, której zadaniem było pełnienie funkcji policyjnych na terenie Twierdzy Kraków. Potem z powrotem przeniesiony do austriackiego 56 pułku piechoty stacjonującego w Wadowicach, z którym przeszedł szlak bojowy I wojny światowej, czyli na początku front rosyjski, potem front rumuński na Bukowinie, a następnie front alpejski we Włoszech. W 1918 polscy żołnierze (88% składu osobowego) c. k. 56 p. p. podjęli zorganizowany odwrót i 17 listopada pociągami dotarli z bronią w ręku do Wadowic, gdzie zostali przekształceni w 12 p. p. odrodzonego Wojska Polskiego.

Żałuję, że ich verstehe kein deutsch, a zadanie było dodatkowo utrudnione, bowiem archiwalia były sporządzone odręcznie. Zwróciłem się do znajomego, rodowitego wiedeńczyka Martina mówiącego po polsku, z prośbą o przetłumaczenie treści rubryk. W potrzebie nie omieszkałem powołać się na wspólnie tworzone przed ponad stu laty wielonarodowe państwo. Niestety polskojęzyczny Austriak nie był w stanie rozczytać starego, ręcznego, hasłowego wojskowego pisma. Podpowiedziano mi, abym skorzystał z chata gpt. Sztuczna inteligencja okazała się bardzo bystra i przetłumaczyła skany ze wszystkimi cennymi dla mnie informacjami.

Odnośnie zawirowań językowych, to język stały się przyczyną odwołania z urzędu premiera Austrio-Węgier, Polaka hrabiego Kazimierza Badeniego. Jako premier Austro-Węgier wydał rozporządzenie, które zrównywało status języka czeskiego z niemieckim na terenie Czech. Niemieccy nacjonaliści nie mogli mu tego darować i doprowadzili do dymisji jego gabinetu. Stanowisko sprawował tylko 2 lata (1895-1897), ale za to z jakim przytupem opuścił fotel szefa rządu. Nazwany w parlamencie przez niejakiego Wolfa łajdakiem, wyzwał go na pojedynek. Na taką formę honorowego rozstrzygnięcia konfliktu otrzymał zgodę od samego cesarza. Został postrzelony w ramię, potem wycofał się z wielkiej polityki. Zaś wdzięczni Czesi uczynili go patronem jednej z reprezentacyjnych ulic w Pradze. Ulica Badeniho znajduje się na królewskich Hradczanach, czyli w bardzo zacnym miejscu.

Z tymi językami, to istna wieża Babel. Właśnie wyczytałem, że na jednym z najświętszych symboli narodowych tj. na mieczu koronacyjnym królów polskich - Szczerbcu widnieje hebrajska inskrypcja, co prawda zapisana łacińskim alfabetem i mowa w niej o El Shaddai – Bogu Wszechmogącym oraz jest zapisana zlatynizowana forma tetragramu JHWH, tym koniecznie musi się zająć Braun i jego front gaśnicowy.

Chwaliłem się, w którymś z felietonów, że miałem okazję poznać i rozmawiać z wnukiem premiera Kazimierza Badeniego – dominikaninem Joachimem Badenim, który często bywał w Bielsku-Białej. Joachim to imię zakonne, naprawdę miał na imię Kazimierz, po swoim dziadku. Dodatkowo Joachim Badenii wychował się w żywieckim pałacu swego ojczyma Karola Olbrachta z dynastii Habsburgów. Żeby już definitywnie przypieczętować swoją nowoodkrytą galicyjską tożsamość, sięgnę po argument ostateczny - dwa razy w życiu własnoręcznie upiekłem strudel po wiedeńsku. I w tym raz mi wyszedł.

 

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart