Kapitalnie rozpoczęło rundę wiosenną TS Podbeskidzie. We Wrocławiu zobaczyliśmy świetnie usposobioną drużynę, grającą efektownie i efektywnie do przodu.
Od samego początku goście narzucili swój ofensywny styl gry. W piątej minucie, po faulu na Oskarze Tomczyku, pierwszą bramkę dla Podbeskidzia zdobył niezawodny w takich sytuacjach Marcin Biernat z rzutu karnego. Była 6 minuta meczu. Bielszczanie nie odpuszczali i starali się podwyższyć wynik. Prowadzenie na 2:0 dał przyjezdnym strzałem z dystansu w 41 minucie Wojciech Słomka. Jeszcze przed przerwą wynik mógł podwyższyć Klisiewicz ale w sytuacji sam na sam trafił tylko w słupek.
W drugiej połowie na boisku za Słomkę pojawił się Dalibor Takacz. Gra od początku toczyła się pod dyktando Podbeskidzia. W 50 minucie Oskar Tomczyk wykorzystał błąd obrony i podwyższył wynik na 3:0. Zaledwie po 7 minutach, po świetnym zagraniu Tomczyka do Klisiewicza, ten ostatni wpisał się na listę strzelców. Bielszczanie prowadzili już 4 lata. W 60. minucie plac gry opuścił Lucjan Klisiewicz, a w jego miejsce wszedł Bartosz Florek . Przyjezdni nie spuszczali z tonu i 66. minucie padła kolejna bramka a jej autorem był rozgrywający bardzo dobre spotkanie Miłosz Kozik.
Po jednostronnym pojedynku bielszczanie wracają z 3 punktami, i w świetnych nastrojach.




