W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
BBlogosfera

Pieszy – piąta kategoria odśnieżania

Pieszy – piąta kategoria odśnieżania

Jak zwykle o tej porze roku, po pierwszych większych opadach śniegu, zadzwonił do mnie pewien znajomy, nazwijmy go B. Dzwoni właściwie tylko raz w roku, czasem dwa. 

B. ma samochód i z tego co wiem, używa go dość intensywnie, ale oprócz samochodu ma też żonę i mamę, która z nimi mieszka. Z kolei one obie nie posiadają ani samochodu ani prawa jazdy, poruszając się po mieście pieszo lub autobusami. I jak się „poruszą”, to delikatnie zwracają mu uwagę na swoje spostrzeżenia. A on, prawdopodobnie mniej delikatnie, przekazuje je mnie. O co chodzi? O bielskie drogi.

Od pewnego czasu nie słyszę już narzekań na źle odśnieżone jezdnie. Pokrywa się to z moimi obserwacjami: samochody jeżdżą po czarnej nawierzchni, główne ulice są naprawdę dobrze utrzymane, nawet błoto pośniegowe jest dość sprawnie usuwane. Czemu zatem B. narzeka, a ja – po naocznej weryfikacji – przyznaję mu rację? Bo ulice w mieście to nie tylko jezdnie, ale także chodniki, przejścia dla pieszych, przystanki autobusowe a nawet przejścia podziemne. Tymczasem zadowoleni mogą być tylko kierowcy, piesi są w Bielsku-Białej użytkownikami „gorszego sortu”. 

Podczas gdy jezdnie są odśnieżone i bezpieczne, chodniki są zasypane i najeżone pułapkami. Kierowca jedzie komfortowo, a tuż obok pieszy brnie w śniegu i błocie, próbując nie wywinąć orła na śliskim chodniku i ćwicząc skoki przez przeszkody, by pokonać zwały śniegu, gdy przyjdzie mu do głowy nierozsądna myśl, by przejść przez ulicę. Często zresztą te przeszkody wynikają z… odśnieżania; po prostu to, co wcześniej zalegało na jezdni, pług uprzejmie przerzucił na chodnik lub pobocze. Ot, taki prezent od kierowców dla pieszych. 

Problem jest złożony, bo o jezdnie dbają (za nasze podatki) wynajęte firmy, a o chodniki… No właśnie, kto ma o nie dbać? Prawo nakłada taki obowiązek na właścicieli posesji, do których przylegają chodniki. Ale tylko te bezpośrednio graniczące, jeśli chodnik jest oddzielony np. pasem zieleni – właściciel jest już zwolniony z tego obowiązku. 

Wszystkie pozostałe chodniki to odpowiedzialność gminy. I to podwójna. Po pierwsze dlatego, że Straż Miejska może pouczać a w skrajnych przypadkach karać mandatami prywatnych właścicieli, którzy lekceważą swoje obowiązki. A po drugie: to służby miejskie mają obowiązek odśnieżenia i utrzymania w dobrym stanie zdecydowanej większości tzw. ciągów pieszych. Minimum przyzwoitości to odśnieżenie przystanków i przejść dla pieszych, by nie dochodziło do żenujących sytuacji, że starsze osoby brną po kolana w śniegu i błocie, by przedrzeć się do autobusu czy skorzystać ze zmiany świateł na przejściu dla pieszych. Scenka sprzed kilku dni: autobus podjeżdża na pięknie odśnieżoną zatoczkę, z której cały śnieg został odgarnięty na skraj chodnika. W takich warunkach wejście do autobusu to dla niektórych ekstremalne wyzwanie!

B. zawsze kończy wezwaniem: zrób coś z tym! Kiedy mogłem, coś robiłem: interweniowałem, pisałem interpelacje, dzwoniłem „gdzie trzeba”. A teraz? Mogę tylko o tym napisać, może ktoś przeczyta i się zastanowi? Bo na razie śnieg stopniał ale przecież zima i śnieg jeszcze wrócą, a wtedy B. znowu zadzwoni…

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart