Towarzystwo św. Brata Alberta – koło terenowe w Bielsku-Białej od lat jest dla wielu osób ostatnią deską ratunku. To tutaj, opuszczeni przez wszystkich, ubodzy i samotni, chorzy i bezdomni znajdują bezpieczeństwo, ciepły posiłek i realną pomoc w najtrudniejszych momentach życia. Tu nikt nie docieka, dlaczego znaleźli się w takiej sytuacji, nie udziela rozgrzeszenia, nie oskarża, moralizuje – tylko pomaga. Dziś jednak to Towarzystwo św. Brata Alberta w Bielsku-Białej – prosi o pomoc. Nie dla siebie, tylko dla tych, którym od ponad 35 lat pomaga. W apelu o pomoc czytamy:
Pomóż nam uratować to miejsce, aby mogło dalej służyć tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Stoimy przed ogromnym wyzwaniem. Pilnie potrzebujemy środków na remont budynku, który od lat daje schronienie tym, którzy nie mają, dokąd pójść. Jeśli nie zareagujemy teraz, to miejsce może przestać być bezpieczne dla swoich mieszkańców. Stan techniczny obiektu jest bardzo zły. Dach przecieka, konstrukcja gnije, a obecne pokrycie to stare, zniszczone deski przykryte papą. Wilgoć i grzyb postępują z dnia na dzień, stwarzając realne zagrożenie dla zdrowia i życia osób przebywających w budynku oraz dalszego funkcjonowania placówki. Specjaliści po dokonanych oględzinach nie mają wątpliwości – konieczny jest pilny remont dachu oraz prace remontowe całego obiektu. Koszt niezbędnych prac został oszacowany na około 500 000 zł. To kwota, której nie jesteśmy w stanie pokryć samodzielnie. Bez wsparcia ludzi dobrej woli to miejsce może przestać spełniać swoją najważniejszą funkcję – dawać bezpieczne schronienie osobom bezdomnym, ubogim i samotnym.
Towarzystwo św. Brata Alberta – koło terenowe w Bielsku-Białej
Od ponad 35 lat nieprzerwanie angażuje się w pomoc najbardziej potrzebującym. Codziennie wydaje około 500 ciepłych posiłków, a w okresie zimowym nawet 700. Zapewnia naszym podopiecznym dostęp do Łaźni Publicznej Brata Alberta oraz darmowego magazynu odzieżowego, dając im możliwość zadbania o podstawowe potrzeby i godność. Prowadzi schronisko dziennego pobytu oraz świetlicę terapeutyczną „Albertównę”, gdzie osoby potrzebujące mogą spędzać czas w bezpiecznym środowisku, z dala od ulicy. Organizuje przedstawienia, takie jak Jasełka czy Golgota, a także działalność muzyczną w ramach Albert Band. Poprzez różnorodne zajęcia pomaga odkrywać ukryte talenty i pokazuje podopiecznym, że są ważni i potrzebni społeczeństwu. Tworzy również „ogród odnowy” – miejsce terapii przez pracę, w którym osoby własnym wysiłkiem odbudowują nie tylko przestrzeń, ale także siebie. To alternatywa dla bezradności, pustostanów i alkoholu.
Brat Albert
Brat Albert (Adam Chmielowski) powstaniec styczniowy, artysta malarz, zakonnik, porzucił karierę, by żyć wśród bezdomnych, prowadzić przytuliska i organizować pomoc dla najuboższych – dlatego nazywano go „dobrym jak chleb”. Założył Zgromadzenie Braci i Sióstr Albertynek, które do dziś służą ubogim w jego duchu, kontynuując ideał bycia „chlebem” dla potrzebujących.
Miłosierdzie ciche bez rozgłosu
Chodzi o miłosierdzie ciche, bez rozgłosu: spełnianie uczynków miłosierdzia „przed Bogiem, a nie przed ludźmi” – mówił Adam Chmielowski. Ta idea nadal jest kontynuowana przez tych, którym przesłanie Brata Alberta jest bliskie. Pewnie dlatego o działalności Towarzystwa nie słychać na każdym kroku, nie wiszą bilbordy, plakaty informujące o jego działalności. Nie ma programów telewizyjnych, audycji i całego tego hałasu. Jest za to codzienna praca, i wspieranie tych najuboższych każdego dnia tak jak kiedyż robił to Szary Brat.
Możemy się do tej Góry Miłosierdzia dorzucić. (link do zrzutki poniżej)




